"SOKÓŁ"

STOWARZYSZENIE NA RZECZ DZIKICH ZWIERZĄT

Pomóż utrzymać naszą stronę

logo_dotpay

Zbiórka na monitoring z PKiN

Po trzech latach przerwy spowodowanej remontami na PKiN, odbudowaliśmy gniazdo dla sokołów wędrownych pod iglicą. Przygotowujemy się teraz do montażu zestawu kamer, dzięki którym będziemy mogli ponownie podglądać życie warszawskich sokołów. Planujemy montaż kilku nowoczesnych, wysokiej jakości kamer, dzięki którym będziemy mogli podejrzeć sokoły zarówno na iglicy pałacu jak i wewnątrz gniazda. Brakuje nam jeszcze 8 tys. złotych, aby zrealizować zadanie. Podgląd ten działał od 2009 roku, kiedy to mogliśmy obserwować życie Warsa i Sawy. Teraz mamy nowych lokatorów: Franek i Giga. Gniazdo to cieszyło się zawsze wielkim zainteresowaniem i liczymy, że nadal tak będzie. Potrzebne jest tylko wsparcie naszych działań. Jeśli uda nam się zebrać odpowiednią kwotę, to jeszcze w tym roku powinien ruszyć ponownie podgląd z Pałacu Kultury i Nauki. Wpłat można dokonywać poprzez dotpay lub bezpośrednio na nasze konto BOŚ 52 154010692001 872185350001 z dopiskiem"Darowizna-PKiNWpłata

Zebrano 3 788 zł z 8 000 zł

47%

Kto Online

Naszą witrynę przegląda teraz:
  • 2 użytkowników
  • 198 gości
Ostatnio w serwisie zarejestrowali się:

Zarejestruj się i / lub zaloguj, aby przeglądać całe FORUM...

Ogólny Pustułki w Krakowie

  • Ula
  • Ula Avatar Autor
  • sokoły, ptaki, fotografia, matematyka, ludzie
Więcej
2019/05/29 22:40 - 2019/06/20 21:10 #1 przez Ula
Ula stworzył temat: Pustułki w Krakowie
Pustułki ze strychu. 27.05.2019.
W Krakowie w odległości 1,9 km od Rynku w kierunku północno-zachodnim na najwyższym piątym piętrze kamienicy od paru już lat mają gniazdo pustułki. Powiedziała mi o tym koleżanka z pracy Agata, która cierpliwie wysłuchuje moich opowieści o sokołach, spogląda na wiszący nad moim biurkiem sokoli kalendarz, wie, że drapole to moja pasja. Opowiadałam ostatnio o pustułkach w Wałbrzychu. I sensacja „ na moim strychu jest gniazdo pustułek, pisklaki wykluły się parę dni temu” (czyli około 20 maja). No i zobaczyłam je!!!
Umówiłam się z Agatą na popołudnie. Ulica, przy której stoi jej kamienica, od roku jest w remoncie, wymieniają tory tramwajowe. Ułatwiło mi to obserwowanie, samochodów ani tramwajów nie było.
Bardzo chciałam sama wypatrzyć to gniazdo, czyli wnękę na najwyższym piętrze, którą zamieszkały pustułki. Jur mi kiedyś podpowiedział, że ptaki są tam, gdzie widać zacieki z odchodów na murze. Zacieki były w kilku miejscach. Rudzielce same pokazały, gdzie mają gniazdo, usłyszałam głos (godziny podglądania naszych gniazd nauczyły mnie rozpoznawania tego dźwięku) i zobaczyłam samca z myszą w łapach, jak wszedł do jednej wnęki. Po chwili przyleciała samica i zmienili się, długo tam siedziała, widziałam tylko jej ogon, prawdopodobnie karmiła małe. Gdy odleciała wyszłam na to V piętro bez windy, chwilę z Agatą pogadałyśmy się, poznałam jej koty, chwilkę pobawiłam się z jej synkiem i poszliśmy na strych. Porządne drzwi zamykane na klucz a za drzwiami dwa małe okienka, trochę rupieci, suszący się ”upiór”. Ten strych to właśnie suszarnia dla 2 rodzin. Okienko osiatkowane od wewnątrz a za siatką dość długa wnęka i wylot na pole. Zobaczyłam małe puszki przytulone, trudno było rozpoznać, ile ich jest.
Agata zostawiła mnie samą. Z aparatem siadłam w kącie, z zewnątrz nie było mnie widać. Byłam w odległości 1 metra od maluchów. Chociaż oświetlenie było kiepskie, zdjęcia robiłam bez lampy, by małych nie płoszyć. Nie bały się, nie odsuwały się, zajmowały się sobą, doliczyłam się 5 piskląt. Przyleciała samica, zamarłam bez ruchu, zrobiłam zdjęcie i trzask migawki ją spłoszył. Przerzuciłam się na komórkę, bo ta działa bezdźwięcznie. 20 minut czekania opłaciło się, samica znów przyleciała, nagrałam krótki filmik.



Dobrze, że w tym okienku była tylko siatka bez szyby, zatem nie było bardzo duszno. Przyznaje, że cały czas zastanawiałam się, czy nie robię krzywdy ptakom, jakoś musiały mnie słyszeć, może czuły nowy zapach. Z drugiej strony przyzwyczajone są do ludzi, co jakiś czas ktoś wchodzi na ten strych. Uspokoił mnie widok samicy w gnieździe, którą zobaczyłam już po wyjściu z budynku.
Mam zamiar odwiedzać Agatę i jej pustułki. Gdy młode zaczną się zbierać do latania zostawię je w spokoju, by spłoszone nie wyleciały za wcześnie. Będę obserwować tylko z dołu. Ale jak one się tam pomieszczą? Następnym razem zmierzę to drugie okienko, to bez lokatorów, mam wrażenie, że jest tam bardzo ciasno. A pustułki trzymają się tego miejsca od kilku lat, może nie jest tak źle. Przydałoby się jesienią posprzątać , a może nic nie ruszać?
Radość wielka, mam gniazdo do obserwacji, Kaśkę i Huncwota!!! Na żywo!!!
A jak się zakłada podgląd?











Ten wpis zawiera zdjęcia lub obrazy.
Zaloguj się lub zarejestruj, aby je zobaczyć.

Ostatnio zmieniany: 2019/06/20 21:10 przez Ula. Powód: uzupełnienie opisu
Za ten wpis podziękowali: potwornicka, jur, Terka, alob, aalina, marsz, evva, Lili, mim, kazek52, m.margaret, Amika, Mysia, BogusiaGDN79, tiga8 and 27 other people also said thanks.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Róża
  • Róża Avatar
  • Przyroda, książki
Więcej
2019/05/30 07:07 #2 przez Róża
Róża odpowiedział w temacie: Pustułki w Krakowie
Ula liczę na kolejne wiadomości i ciut zazdroszczę.
Za ten wpis podziękowali: Lili, mim, kazek52, Mysia, tiga8, fionka, Matusia, Ula, raktoja, grzegorz611, awas, Iskierka, Nata

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Ula
  • Ula Avatar Autor
  • sokoły, ptaki, fotografia, matematyka, ludzie
Więcej
2019/06/03 19:17 #3 przez Ula
Ula odpowiedział w temacie: Pustułki w Krakowie
Kaśka i Huncwot ze strychu. Niedziela 2 czerwca 2019.
W sobotę dostałam smsa od Agaty, że kurczaki już chodzą. Zatem zaczyna się dla nich ryzykowny czas, to gniazdo nie ma żadnych zabezpieczeń przed wypadnięciem, żadnego podestu, żadnej barierki. Może coś wymyślimy na przyszły rok? Dlatego też postanowiłam ograniczyć obserwacje na strychu, by ich nie płoszyć. Będę obserwować z ulicy.
I dziś po zajęciach poszłam pod gniazdo. Piękne słońce, rześko po wczorajszej burzy. Podjechałam autobusem, wysiadłam i pierwsze co , zobaczyłam, to był wóz strażacki i auto policyjne. Niby nic, zdarza się, ale to było pod blokiem, w którym mieszka mój teść (dostojny wiek 95 lat). Dopadła mnie obawa, że coś mu się stało. Szybkie telefony, teść jest u szwagierki, więc co najwyżej coś z mieszkaniem. Drabina z koszem z policjantem i strażakami zaczęła się wznosić w kierunku mieszkania teścia. Podbiegłam do strażaka, żeby zapytać, co się dzieje. Na szczęście okazało się, że to w mieszkaniu poniżej włączył się czujnik tlenku węgla. Uf… Już na luzie pstryknęłam zdjęcie i w drogę do pustułek.



Usłyszałam je po drodze w znacznej odległości od gniazda, czyżby drugie gniazdo w sąsiedztwie? Nie wypatrzyłam ptaków, na kamienicach żadnych śladów odchodów. Pewnie to była Kaśka i Huncwot.
A w gnieździe pusto, rodzica nie widać. Stałam po drugiej stronie ulicy, trudno coś wypatrzyć w tej wnęce, za duży kąt. Zamarzyło mi się, by wprosić się do kogoś do mieszkania w tej kamienicy, pod którą stałam, lepiej byłoby widać maluchy. Są tam też instytucje, może uda się w jakiś dzień powszedni. Kiwaczki pokazały się! Są bardzo ruchliwe, zanim zmieniłam lornetkę na aparat, już ich nie było widać. Stałam tam półtorej godziny i tylko na jednym zdjęciu jest mały łepek wystający z gniazda. Pewnie to i dobrze, że nie wiercą się cały czas.



Za to rodzice dwukrotnie przylatywali. Na pewno było karmienie, by jedno z nich długo było w gnieździe (prawdopodobnie Huncwot), drugie wtedy latało nad nami.











A po tej sesji pustułkowego sokolenia parę refleksji.
Gniazdo jest łatwo dostępne, a nie wszyscy lubią pustułki. Nie powinnam tak rzucać się w oczy z obserwacjami. Będę zmieniać swoje stanowisko.
Wciąż uczę się tego mojego aparatu. Próbowałam robić zdjęcia seryjne, żeby mieć więcej ujęć pustułek w locie. Mam wrażenie, że wtedy jest gorsza jakość. Obiektyw dwusetka zdecydowanie za słaby. Trudno, muszę mieć lepszy aparat! Żadnej zrzutki nie zrobię, trzeba zarobić albo zaoszczędzić. Pierwsze oszczędności – nie kupię sobie tych kolczyków z opalami, do których wzdycham od miesiąca. 200 zł już mam!

Ten wpis zawiera zdjęcia lub obrazy.
Zaloguj się lub zarejestruj, aby je zobaczyć.

Za ten wpis podziękowali: potwornicka, jur, Terka, alob, aalina, evva, Lili, mim, kazek52, m.margaret, Mysia, BogusiaGDN79, tiga8, Ansn, Belferka5 and 18 other people also said thanks.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Ula
  • Ula Avatar Autor
  • sokoły, ptaki, fotografia, matematyka, ludzie
Więcej
2019/06/05 22:28 #4 przez Ula
Ula odpowiedział w temacie: Pustułki w Krakowie
Maluchy 5 czerwca 2019

Oko w oko z pustułczątkami.
Agata wieszała pranie. I bardzo ostrożnie, żeby nie spłoszyć pisklaków zrobiła zdjęcia komórką.







Agatko, wielkie dzięki, że myślisz o mnie, nawet podczas wieszania prania!

Ten wpis zawiera zdjęcia lub obrazy.
Zaloguj się lub zarejestruj, aby je zobaczyć.

Za ten wpis podziękowali: potwornicka, jur, Terka, Lili, mim, kazek52, Mysia, BogusiaGDN79, tiga8, Belferka5, ewako, fionka, Violetta, wika, GRYF and 7 other people also said thanks.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Ula
  • Ula Avatar Autor
  • sokoły, ptaki, fotografia, matematyka, ludzie
Więcej
2019/06/20 21:05 #5 przez Ula
Ula odpowiedział w temacie: Pustułki w Krakowie
Pustułki rosną „w oczach”. 13 czerwca 2019.
„Pod koniec trzeciego tygodnia życia młode pustułki zaczynają coraz częściej przesiadywać w wejściu do gniazda, a na tydzień przed wylotem mogą nawet na jakiś czas opuszczać je, jeśli tylko mają taka możliwość. Młode pustułki opuszczają gniazdo w wieku 27-36 dni (średnio 30-31)” (P. Śliwa, Ł. Rejt „Pustułka” seria Monografie Przyrodnicze.

Pustułki z krakowskiego strychu mają już około 20-23 dni. 20 maja były już 1-2 pisklęta i jeszcze całe jaja. Zatem są tuż przed wylotem. Szłam pod ich gniazdo z niepokojem, czy zobaczę wszystkie pisklaki. Gdy byłam u nich pierwszy raz 27 maja, doliczyłam się 5 młodych. Na zdjęciach Agaty z 5 czerwca było ich cztery. Albo źle policzyłam na początku jako ten początkujący obserwator, albo jeden zginął . Gdyby był podgląd w gnieździe i ekipa FF obserwująca , wszystko by było jasne. Może w przyszłym roku…
Pod wylotem z gniazda rozglądałam się na chodniku i na trawniku, czy nie zobaczę jakiegoś malucha. Było czysto. I w gnieździe było nadal cztery ptaszki. Pstryknęłam parę zdjęć, z żalem stwierdziłam, że jeszcze nie umiem robić zdjęć w tych warunkach, pod światło, program automatyczny ustawia ostrość na siatkę a nie na ptaki. Dlatego tez na strychu byłam krótko, było już późno wieczorem, robiło się ciemno. Z dołu udało mi się zobaczyć karmienie. Gdy młode zostały same w gnieździe, jeden stał na przodzie na samym skraju, trójka była w głębi.

Machania skrzydłami jeszcze nie zauważyłam.









Ten wpis zawiera zdjęcia lub obrazy.
Zaloguj się lub zarejestruj, aby je zobaczyć.

Za ten wpis podziękowali: potwornicka, jur, Terka, HasiaW, alob, Lili, mim, Mysia, BogusiaGDN79, tiga8, Belferka5, ewako, fionka, wika, raktoja and 8 other people also said thanks.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Moderatorzy: dziuniek