Czy Fiber choć trochę partycypuje w ogrzewaniu pisanek? Jakoś ostatnio nie mam czasu tu zaglądać, zarobiona jestem u Zdenki i innych😅, a o Fiberze ostatnio żadnej wzmianki. Ktoś coś widział i się podzieli?🙂
Mnie się wydaje, że w pierwszej kolejności będzie ważniejsze pozyskanie pisklaka, może już starszaka, żeby był w odpowiednim wieku. Dzień w tę czy we wtę nie robi różnicy
No tak, to takie logiczne, a nie pomyślałam🙃. A kwestia wieku podłożonych piskląt też mnie ciekawi. Właśnie jaki wiek jest najbardziej odpowiedni? Bo rozumiem, że nie taki kompletny świeżaczek.
Nie mam pojęcia co się może zadziać :) Do Trzebieży podrzucane były mniej więcej rówieśnicy, czyli ok. 3 tygodnie. A Skalski i Pegaz, też chyba jakoś tak. Ale był kiedyś, chyba w Płocku podrzucony maluch chyba o wiele młodszy , ale już nie taki, że ciągłego grzania potrzebował. Jak ktoś biegły to jutro przeczyta, to nam przypomni . W odmętach forum to jest odnotowane. 😉
Rano dzisiaj zastałam go przysypiającego na jajkach, więc pewnie już był tam od jakiegoś czasu. I siedział tak jeszcze ok.1.5 h. Później przynajmniej jeszcze 2x w ciągu dnia i późny powrót samicy wieczorem. Coś tam nagrywałam, ale po 2 dniach uzupełniam info z pozostałych gniazd na razie :)
ale one nie dostaną wacików, tylko już takie sokolęta podrośnięte trochę, co nie wymagają już ciągłego ogrzewania, i już są mobilne, tak przynajmniej pamiętam z ubiegłych lat adopcje
No nie wiem z tą nagrodą . To dwoje musi wychowywać 😕 Też tam siedzę często i tylko ona. Dał jej ranną zmianę, nawet trochę posiedział. Później nie widziałam go ani razu.
Z 13 kwietnia mam screeny jak siedzi o 7.50, 8.00 i 19.13. O 7.57 i 7.59 był na kracie, a jaja wtedy nie były okryte. Podałam godzinę ze screenów, zapomniałam że jest przesunięcie o godzinę.
No to jak masz takie ważne screeny, to czemu ich nie wstawiasz? Ważne bo to jakoś pokazuje inny obraz tej sytuacji w Kwidzynie. Ja , jak wielu, jego nie widziałam ani razu na jajkach a to rzutuje na inny obraz sytuacji
Też nic nie umiałam. Wielu rzeczy mnie tutaj nauczono i do tego trzeba mi było tłumaczyć wszystko jak małemu misiowi bez rozumku, albo tak jak dziecku, powiedzmy, w 1 klasie :)