Przeglądając FORUM musisz zdawać sobie sprawę z faktu, że możesz natrafić na mało estetyczne lub drastyczne treści.
Z tego też powodu przeglądanie FORUM przez dzieci powinno odbywać się w obecności osoby dorosłej.
Z tego też powodu przeglądanie FORUM przez dzieci powinno odbywać się w obecności osoby dorosłej.
#324248
by Manta
Please Log in or Create an account to join the conversation.
przyroda, ludzie
Less
More
- 2760 posts
- Thank you received 43860
Ati odwiedziła dziś sokolą rodzinę. Tak relacjonuje wizytę:
Dzisiaj temperatura była dużo bardziej przyjemna, ale obserwacje utrudniał silny wiatr, co widać na filmach. Pod kominem przywitał mnie krzyk pustułek, natomiast wśród dużych sokołów panował spokój. Wysoko nad galerią siedziała Wanda, a poza tym nikt się nie ujawniał. Skupiłam się więc na niej i zaraz okazało się, że Wanda ma ukryte na podeście galerii towarzystwo. Czajnik tak się Wandy nie trzyma i nie wałęsa się po galerii, więc pewnie było to maleństwo.
Tymczasem od łączki z krzykiem przeleciała mewa, czym podrażniła drugiego dzieciaka, który nagle wyłonił się zza drzew, pogonił mewę, potem dwa gołębie, i usiadł na balkonie poniżej miejsc Wandy i siostry/brata.
Minęło kilkadziesiąt minut i zaczęły się lotne roszady. Na trójkącie od Inżynierskiej usiadło młode, przez podest nadal można było dostrzec dzieciaka na galerii, ale Wanda zniknęła. W drodze na łączkę okazało się, że do młodego odstraszacza mew przysiadł się drugi małolat. Pewnie coś ciekawego się działo (oczekiwanie na powrót rodziców z łupem?), bo w tym czasie wyjrzał też maluch z galerii. Szybko wróciłam na Inżynierską, dzieciak z trójkąta siedział w tym samym miejscu, więc najprawdopodobniej wszystkie dzieci były uprzejmie się pokazać w tym samym czasie.
Kilka minut i zostały na widoku dwa, jeden przeleciał na mały podest, gdzie znalazł jakieś resztki jedzenia. I wreszcie zaczęły się wrzaski, jedno młode ruszyło z komina, drugie za nim, i trzecie, gdziekolwiek się chowało, został tylko ten zajadający resztki. Nie wiem, czy łup został przekazany w locie czy dostarczony pod adres, widziałam tylko dwóch ochotników do pożarcia - jeden nie chciał się jednak podzielić, co wyraźnie zaskoczyło siostrę/brata. Wanda natomiast już wysłuchiwała pretensji od kolejnego potomka.
Na koniec mały krzykacz przeniósł się pod budkę (około 15:05), chyba w ramach obłaskawiania obojga rodziców marudzeniem, bo w tak zwanym międzyczasie pod budką zasiadł Czajnik. A pozostałe młode znów gdzieś przepadły 😀
gwiazda podestu i rodzice
Dzisiaj temperatura była dużo bardziej przyjemna, ale obserwacje utrudniał silny wiatr, co widać na filmach. Pod kominem przywitał mnie krzyk pustułek, natomiast wśród dużych sokołów panował spokój. Wysoko nad galerią siedziała Wanda, a poza tym nikt się nie ujawniał. Skupiłam się więc na niej i zaraz okazało się, że Wanda ma ukryte na podeście galerii towarzystwo. Czajnik tak się Wandy nie trzyma i nie wałęsa się po galerii, więc pewnie było to maleństwo.
Tymczasem od łączki z krzykiem przeleciała mewa, czym podrażniła drugiego dzieciaka, który nagle wyłonił się zza drzew, pogonił mewę, potem dwa gołębie, i usiadł na balkonie poniżej miejsc Wandy i siostry/brata.
Minęło kilkadziesiąt minut i zaczęły się lotne roszady. Na trójkącie od Inżynierskiej usiadło młode, przez podest nadal można było dostrzec dzieciaka na galerii, ale Wanda zniknęła. W drodze na łączkę okazało się, że do młodego odstraszacza mew przysiadł się drugi małolat. Pewnie coś ciekawego się działo (oczekiwanie na powrót rodziców z łupem?), bo w tym czasie wyjrzał też maluch z galerii. Szybko wróciłam na Inżynierską, dzieciak z trójkąta siedział w tym samym miejscu, więc najprawdopodobniej wszystkie dzieci były uprzejmie się pokazać w tym samym czasie.
Kilka minut i zostały na widoku dwa, jeden przeleciał na mały podest, gdzie znalazł jakieś resztki jedzenia. I wreszcie zaczęły się wrzaski, jedno młode ruszyło z komina, drugie za nim, i trzecie, gdziekolwiek się chowało, został tylko ten zajadający resztki. Nie wiem, czy łup został przekazany w locie czy dostarczony pod adres, widziałam tylko dwóch ochotników do pożarcia - jeden nie chciał się jednak podzielić, co wyraźnie zaskoczyło siostrę/brata. Wanda natomiast już wysłuchiwała pretensji od kolejnego potomka.
Na koniec mały krzykacz przeniósł się pod budkę (około 15:05), chyba w ramach obłaskawiania obojga rodziców marudzeniem, bo w tak zwanym międzyczasie pod budką zasiadł Czajnik. A pozostałe młode znów gdzieś przepadły 😀
gwiazda podestu i rodzice
Last edit: 05 Jul 2026 21:18 by Manta.
The following user(s) said Thank You
awas
2026-07-05 20:04:43
radan
2026-07-05 20:06:11
evanelina
2026-07-05 20:06:28
Moderators: dziuniek, Ciuciek
Time to create page: 0.256 seconds

