Przeglądając FORUM musisz zdawać sobie sprawę z faktu, że możesz natrafić na mało estetyczne lub drastyczne treści.
Z tego też powodu przeglądanie FORUM przez dzieci powinno odbywać się w obecności osoby dorosłej.
Sokół wędrowny - PGE EC Lublin - 2026

#322023 przez Bożka

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

podróże, przyroda, natura, od 2019 roku podglądanie gniazd bocianów i sokołów (szczególnie jest mi bliskie w Lublinie na Wrotkowie), piesze przechadzki po Poleskim Parku Krajobrazowym, no i muzyka
Więcej
  • Posty 919
  • Otrzymane podziękowania 16839
O 13.39 Wanda zaniepokojona zaczęła zerkać na zewnątrz, po 10 minutach sytuacja się powtórzyła. Tym razem samiczka wyskoczyła na próg, głośno ciokała i rozglądała się zadzierając głowę do góry. Po minucie wróciła do dzieci.

O 13.52 znów wyskoczyła na próg, tym razem bez alarmu i zaraz poleciała. Wróciła dopiero o 14.04, maluchy przez ponad 11 minut były same.

O 14.26 tatuś dostarczył obiad (chyba sikorkę); wylądował na końcu poręczy, po dłuższej chwili doniósł łup na próg. Wanda odebrała, a że był gotowy, opiórowany zaraz zaczęła karmić. Na początku młodszy pisklaczek dostawał najwięcej kęsów mięska, dość małych, akurat dla niego. Potem "starszaki" dostawały już większe porcje, różne, łącznie z łapką  . Jeden z nich z łapką w dziobie dość długo się męczył i w końcu nie wiem, czy jąś połknął czy to była ta, którą Wanda najpierw próbowała dać innemu maluchowi i którą w końcu sama zjadła.
Karmienie trwało około 11 minut.
  • "Serce bez marzeń jest jak ptak bez skrzydeł." /Suzy Kassem/
#322024 przez Bożka

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

podróże, przyroda, natura, od 2019 roku podglądanie gniazd bocianów i sokołów (szczególnie jest mi bliskie w Lublinie na Wrotkowie), piesze przechadzki po Poleskim Parku Krajobrazowym, no i muzyka
Więcej
  • Posty 919
  • Otrzymane podziękowania 16839
O 16.02 Czajnik przyleciał z nową dostawą - następnym, opórowanym ptaszkiem. Wylądował na końcu belki, postał tam z łupem około 2 minut, po czym z progu przekazał go Wandzie i odleciał. Samiczka nie bardzo wiedziała, czy ma karmić czy nie - dzieci spały. Najpierw przyłożyła maluchy tym łupem, potem go zabrała, wreszcie z nim odleciała.

Sytuację wykorzystal tatuś - zjawił się o 16.06 przed wrogiem, potem wparował do budki. No i miełam wrażenie, że nie bardzo wie, co ma począć ze sobą i tym żywym inwentarzem w budce  . Najpierw poprzeglądał się w kamerkach, potem popatrzył na maluchy, pociokał do nich, dotknął jednego dzioba. Potem skubnął skorupke, przespacerował się po dzieciach przechodząc pod ścianę z kamerkami i znów kamerkom się przyglądał. Jakiś zdezorientowany chyba ten tata  .
Z kłopotów wywabiła go Wanda; po kilku minutach wróciła i zrobiła szum. Czajnik uciekł, a mama okryła pisklęta.

O 17.23 Czajnik dostarczył małe co nieco ... dla Wandy  . Dostarczył na próg, Wanda przejęła, zjadła na miejscu (czyli na pisklakach  ), a Czajnik zaraz poleciał. FILM
  • "Serce bez marzeń jest jak ptak bez skrzydeł." /Suzy Kassem/
Moderatorzy: dziuniekCiuciek
Czas generowania strony: 0.275 s.
Zasilane przez Forum Kunena