Przeglądając FORUM musisz zdawać sobie sprawę z faktu, że możesz natrafić na mało estetyczne lub drastyczne treści.
Z tego też powodu przeglądanie FORUM przez dzieci powinno odbywać się w obecności osoby dorosłej.
Z tego też powodu przeglądanie FORUM przez dzieci powinno odbywać się w obecności osoby dorosłej.
#322908
przez Manta
Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.
przyroda, ludzie
Mniej
Więcej
- Posty 2625
- Otrzymane podziękowania 41685
Dziś nad ranem Wanda siedziała na poręczy, bliżej piątej odezwała się przeciągle (czyli Czajnik już zaczął swoją aktywność). Zasiadła na progu, a maluch najbliżej niej zaczął piszczeć i poskubywać jej szpony.
O 5:03 przyleciał Czajnik z jerzykiem, chciał wskoczyć, ale Wanda mu z progu łup odebrała.
Karmienie trwało około 10 minut jadł głównie jeden (ten wrzaskun), potem jeszcze siostra dołączyła na kilka kęsów. Na końcu, kiedy już Wanda przeglądała resztki trzeci maluch spod ściany też dziób otwierał, ale nic już dla niego nie było.
Wanda o 5:13 wyszła na poręcz, otrzepała się i odleciała.
O 5:16 znowu stawił się Czajnik z jerzykiem. Wanda nadleciała, łup mu bezpardonowo odebrała.
Maluchy specjalnie się nie rzucały na jedzenie - jeden pochłaniał kęsy, potem chyba też drugi dołączył (Wanda zasłaniała, ale słychać było modulowane piski, więc na pewno jadł). Po kilku minutach już dojadała resztki Wanda.
O 5:03 przyleciał Czajnik z jerzykiem, chciał wskoczyć, ale Wanda mu z progu łup odebrała.
Karmienie trwało około 10 minut jadł głównie jeden (ten wrzaskun), potem jeszcze siostra dołączyła na kilka kęsów. Na końcu, kiedy już Wanda przeglądała resztki trzeci maluch spod ściany też dziób otwierał, ale nic już dla niego nie było.
Wanda o 5:13 wyszła na poręcz, otrzepała się i odleciała.
O 5:16 znowu stawił się Czajnik z jerzykiem. Wanda nadleciała, łup mu bezpardonowo odebrała.
Maluchy specjalnie się nie rzucały na jedzenie - jeden pochłaniał kęsy, potem chyba też drugi dołączył (Wanda zasłaniała, ale słychać było modulowane piski, więc na pewno jadł). Po kilku minutach już dojadała resztki Wanda.
Za ten wpis podziękowali
Lili
2026-05-16 12:22:10
kleks
2026-05-16 09:58:06
awas
2026-05-16 11:29:48
Gawi
2026-05-16 08:18:42
anika
2026-05-16 09:39:58
Bożka
2026-05-16 10:59:21
Czartusia
2026-05-16 08:03:01
Kysza 09
2026-05-16 08:04:04
ewelin2212
2026-05-16 11:04:49
Guernsey2007
2026-05-16 09:57:44
Fryckowa2008
2026-05-16 07:50:33
#322909
przez Manta
Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.
przyroda, ludzie
Mniej
Więcej
- Posty 2625
- Otrzymane podziękowania 41685
O 5:44 zjawił się pod oknem Czajnik z następnym niewielkim łupem - był już oskubany więc trudno określić, czy to następny jerzyk stracił życie.
Czajnik wskoczył do środka, ale czujna Wanda już za chwilę wtargnęła, przedarła się przez zaporę maluchów i łup mu odebrała.
Karmienie trwało bardzo krótko, znowu jadł właściwie tylko jeden, drugi (a właściwie chyba druga) złapał większy kęs i rozpracowywał go w kącie.
Wanda odleciała o 5:49.
Wróciła po blisko godzinie, sprawdziła czy w budce czy wszystko w porządku.
O 7:06 na koniec barierki przybył Czajnik z czwartą już dostawą (i znowu był to jerzyk). Po tym, jak Wanda łup przejęła, Czajnik stał jeszcze parę minut, patrzył w kierunku okna.
Tym razem jadło dwoje dzieci, potem chyba trzeci coś dostał, a i czwarty się załapał na wielki kęs, który z trudem, ale połknął. Na końcu biedził się jeszcze z długim jerzykowym piórem - już mamy nie było, a on jeszcze próbował je połknąć, aż wreszcie wyciągnął sobie z dzioba.
Wanda poleciała o 7:16.
Po dwóch godzinach odwiedziła gniazdo: przyleciała pod okno, zajrzała do dzieci w budce, postała na końcu barierki. Poleciała po około 10 minutach.
Czajnik wskoczył do środka, ale czujna Wanda już za chwilę wtargnęła, przedarła się przez zaporę maluchów i łup mu odebrała.
Karmienie trwało bardzo krótko, znowu jadł właściwie tylko jeden, drugi (a właściwie chyba druga) złapał większy kęs i rozpracowywał go w kącie.
Wanda odleciała o 5:49.
Wróciła po blisko godzinie, sprawdziła czy w budce czy wszystko w porządku.
O 7:06 na koniec barierki przybył Czajnik z czwartą już dostawą (i znowu był to jerzyk). Po tym, jak Wanda łup przejęła, Czajnik stał jeszcze parę minut, patrzył w kierunku okna.
Tym razem jadło dwoje dzieci, potem chyba trzeci coś dostał, a i czwarty się załapał na wielki kęs, który z trudem, ale połknął. Na końcu biedził się jeszcze z długim jerzykowym piórem - już mamy nie było, a on jeszcze próbował je połknąć, aż wreszcie wyciągnął sobie z dzioba.
Wanda poleciała o 7:16.
Po dwóch godzinach odwiedziła gniazdo: przyleciała pod okno, zajrzała do dzieci w budce, postała na końcu barierki. Poleciała po około 10 minutach.
Za ten wpis podziękowali
Lili
2026-05-16 12:22:16
kleks
2026-05-16 09:58:01
awas
2026-05-16 11:29:54
Gawi
2026-05-16 08:54:50
anika
2026-05-16 09:40:22
Bożka
2026-05-16 11:00:28
Czartusia
2026-05-16 09:03:12
Kysza 09
2026-05-16 08:36:27
ewelin2212
2026-05-16 11:05:00
Guernsey2007
2026-05-16 09:58:20
Fryckowa2008
2026-05-16 10:15:25
#322911
przez Manta
Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.
przyroda, ludzie
Mniej
Więcej
- Posty 2625
- Otrzymane podziękowania 41685
Po porannych małych przekąskach, o 10:19 Czajnik przyniósł i rzucił dzieciom do stóp łup konkretny. Poczekał chwilę na Wandę, ona zaraz przybyła i zajęła się karmieniem. Najpierw przez kilka minut szykowała posiłek w kącie, a potem nareszcie maluchy dostały to co trzeba. Zajadały z piskiem, myślę, że wszystkie zostały obdzielone. Na koniec Wanda przeszła pod ścianę do odpoczywającego malucha, znalazła przy nim kawałeczek, jeszcze mu podała. Wróciła na środek, podała drugiemu kąsek. Wreszcie chyba wszystko poszło i mama o jedenastej poleciała.
O 11:38 pojawił się Czajnik - pewnie sprawdzić, czy posiłek zjedzony, bo rozglądał się po budce. Maluch z kąta pod oknem podszedł do niego, piszczał i podskubywał szpony. A on zerkał jeszcze w to miejsce, które maluch opuścił, a w którym Wanda wcześniej łup piórowała. Nic godnego uwagi nie znalazł, wyszedł na koniec barierki. Za minutę wrócił na próg, popatrzył jeszcze i zaraz, o 11:45 z rogu barierki odleciał.
11:55 - 11:58 Wanda
przybyła mokra pod okno, zaraz przeszła na drugi koniec barierki, postała, poleciała.
O 11:38 pojawił się Czajnik - pewnie sprawdzić, czy posiłek zjedzony, bo rozglądał się po budce. Maluch z kąta pod oknem podszedł do niego, piszczał i podskubywał szpony. A on zerkał jeszcze w to miejsce, które maluch opuścił, a w którym Wanda wcześniej łup piórowała. Nic godnego uwagi nie znalazł, wyszedł na koniec barierki. Za minutę wrócił na próg, popatrzył jeszcze i zaraz, o 11:45 z rogu barierki odleciał.
11:55 - 11:58 Wanda
przybyła mokra pod okno, zaraz przeszła na drugi koniec barierki, postała, poleciała.
Zmienione 2026-05-16 12:19 przez Manta.
Za ten wpis podziękowali
Lili
2026-05-16 12:22:23
kleks
2026-05-16 09:57:54
awas
2026-05-16 11:30:03
Gawi
2026-05-16 08:54:55
anika
2026-05-16 09:40:41
Bożka
2026-05-16 11:01:24
Czartusia
2026-05-16 09:03:31
Kysza 09
2026-05-16 08:45:33
radan
2026-05-16 09:19:18
ewelin2212
2026-05-16 11:05:25
Guernsey2007
2026-05-16 09:58:31
Fryckowa2008
2026-05-16 10:16:40
evanelina
2026-05-16 09:28:15
Moderatorzy: dziuniek, Ciuciek
Czas generowania strony: 0.397 s.





