Przeglądając FORUM musisz zdawać sobie sprawę z faktu, że możesz natrafić na mało estetyczne lub drastyczne treści.
Z tego też powodu przeglądanie FORUM przez dzieci powinno odbywać się w obecności osoby dorosłej.
Z tego też powodu przeglądanie FORUM przez dzieci powinno odbywać się w obecności osoby dorosłej.
#322813
by Bożka
Please Log in or Create an account to join the conversation.
podróże, przyroda, natura, od 2019 roku podglądanie gniazd bocianów i sokołów (szczególnie jest mi bliskie w Lublinie na Wrotkowie), piesze przechadzki po Poleskim Parku Krajobrazowym, no i muzyka
Less
More
- 959 posts
- Thank you received 17385
O 9.26 Wanda z progu poleciała, a dzieci zaczęły się przemieszczać, jedno ciekawe świata wyglądało przez okno. Jedno wynalazło jakąś kostkę i samo zaczęło ją skubać.
O 9.40 przed wejście przyleciał Czajnik z jerzykie, a zaraz za nim, jak cień, zjawiła się Wanda. Łup przejęła i zaczęła karmić, a tata po minucie odleciał.
Karmienie trwało 7 minut, Wanda zaraz weszła na próg, o 10.09 przeskoczyła na barierkę i poleciała. Po dwóch minutach wróciła, potem jeszcze raz wyleciała i wróciła.
Po następnym wylocie o 10.19 wróciła dopiero o 11.36, przynosząc duży, świeży łup. Odpoczywała na poręczy przez dwie minuty, potem wniosła łup do budki i zaczęła piórować. Zaraz dzieci podniosły alarm, więc zaczęła karmienie.
Jadły wszystkie wrzeszcząc i wyrywając mamie kęsy z dzioba. Długo karmiła, jeden z maluchów już leżał koło łupu, drugi na stojąco przysypiał, a ona namawiała dalej.
Potem jeszcze piórowała skrzydła i nadal podawała kęsy dzieciom. Około 12.28 jedno dostało łapkę, z którą męczyło się dość długo. Mama nie pomogła, o 12.30 skończyła karmienie i wyszła na próg, a o 13.06 poleciała.
O 9.40 przed wejście przyleciał Czajnik z jerzykie, a zaraz za nim, jak cień, zjawiła się Wanda. Łup przejęła i zaczęła karmić, a tata po minucie odleciał.
Karmienie trwało 7 minut, Wanda zaraz weszła na próg, o 10.09 przeskoczyła na barierkę i poleciała. Po dwóch minutach wróciła, potem jeszcze raz wyleciała i wróciła.
Po następnym wylocie o 10.19 wróciła dopiero o 11.36, przynosząc duży, świeży łup. Odpoczywała na poręczy przez dwie minuty, potem wniosła łup do budki i zaczęła piórować. Zaraz dzieci podniosły alarm, więc zaczęła karmienie.
Jadły wszystkie wrzeszcząc i wyrywając mamie kęsy z dzioba. Długo karmiła, jeden z maluchów już leżał koło łupu, drugi na stojąco przysypiał, a ona namawiała dalej.
Potem jeszcze piórowała skrzydła i nadal podawała kęsy dzieciom. Około 12.28 jedno dostało łapkę, z którą męczyło się dość długo. Mama nie pomogła, o 12.30 skończyła karmienie i wyszła na próg, a o 13.06 poleciała.
-
"Serce bez marzeń jest jak ptak bez skrzydeł." /Suzy Kassem/
Last edit: 13 May 2026 19:23 by Bożka.
The following user(s) said Thank You
Lili
2026-05-13 11:02:26
awas
2026-05-13 13:36:22
Gawi
2026-05-13 10:37:56
anika
2026-05-13 15:46:44
Kysza 09
2026-05-13 12:31:31
radan
2026-05-13 12:43:06
IzaEs
2026-05-13 16:50:34
Fryckowa2008
2026-05-13 14:08:52
evanelina
2026-05-13 12:39:21
#322819
by Bożka
Please Log in or Create an account to join the conversation.
podróże, przyroda, natura, od 2019 roku podglądanie gniazd bocianów i sokołów (szczególnie jest mi bliskie w Lublinie na Wrotkowie), piesze przechadzki po Poleskim Parku Krajobrazowym, no i muzyka
Less
More
- 959 posts
- Thank you received 17385
O 13.07 Wanda wróciła z dużym łupem; stała na poręczy i nawoływała, po trzech minutach z łupem odleciała.
Wróciła o 13.24 na koniec barierki, już bez łupu. Potem przeniosła się na próg, o 14.04 odleciała, po 20 minutach wróciła. Po 15. jeszcze raz poleciała, nie było jej ponad godzinę.
Wróciła o 16.27 przed wejście, zaraz maluchy zaczęły krzyczeć. Weszła na próg, oceniła sytuację i o 16.31 znów poleciała.
Wróciła dwie minuty później, tym razem z wcześniej złowionym łupem. Przez chwilę w budce piórowała i zaraz zaczęła karmić - wszystkie dzieciaki rzuciły się na jedzenie. Karmiła przez prawie pół godziny.
Wróciła o 13.24 na koniec barierki, już bez łupu. Potem przeniosła się na próg, o 14.04 odleciała, po 20 minutach wróciła. Po 15. jeszcze raz poleciała, nie było jej ponad godzinę.
Wróciła o 16.27 przed wejście, zaraz maluchy zaczęły krzyczeć. Weszła na próg, oceniła sytuację i o 16.31 znów poleciała.
Wróciła dwie minuty później, tym razem z wcześniej złowionym łupem. Przez chwilę w budce piórowała i zaraz zaczęła karmić - wszystkie dzieciaki rzuciły się na jedzenie. Karmiła przez prawie pół godziny.
-
"Serce bez marzeń jest jak ptak bez skrzydeł." /Suzy Kassem/
The following user(s) said Thank You
Gawi
2026-05-13 17:46:28
anika
2026-05-13 18:15:43
Kysza 09
2026-05-13 17:47:33
IzaEs
2026-05-13 17:53:11
Fryckowa2008
2026-05-13 18:16:55
#322821
by Bożka
Please Log in or Create an account to join the conversation.
podróże, przyroda, natura, od 2019 roku podglądanie gniazd bocianów i sokołów (szczególnie jest mi bliskie w Lublinie na Wrotkowie), piesze przechadzki po Poleskim Parku Krajobrazowym, no i muzyka
Less
More
- 959 posts
- Thank you received 17385
O 17.01, kiedy Wanda kończyła karmienie i namawiała jeszcze jednego malucha na jakąś kosteczkę, na poręczy wylądował Czajnik z następnym dużym łupem. Mama nadal wciskała dziecku kość, a Czajnik poczekał chwilę i wtargał łup do budki. Wanda łup przejęła, Czajnik za chwilę odleciał. Samiczka jednak już nie karmiła, łup wyniosła i o 17.04 z nim odleciała.
A o 17.18 wrócił Czajnik na koniec barierki. Po dwóch minutach wszedl do budki, przeszukał podłoże, z jakąś resztką wszedł na próg i ją dokończył. Oczyścił szpony i wrócił na koniec barierki. Tam czyścił pióra i trochę przysypiał.
O 18.15 dołączyła Wanda; siedzieli tak razem przez około pół minuty, po czym Czajnik poleciał. Wanda po dłuższej chwili weszła do budki, wyszukała jeszcze jakieś resztki i dokarmiała największe żarłoki. Niektóre już nawet częstowały się same.
O 18.27 weszła na próg i dwie minuty później poleciała.
A o 17.18 wrócił Czajnik na koniec barierki. Po dwóch minutach wszedl do budki, przeszukał podłoże, z jakąś resztką wszedł na próg i ją dokończył. Oczyścił szpony i wrócił na koniec barierki. Tam czyścił pióra i trochę przysypiał.
O 18.15 dołączyła Wanda; siedzieli tak razem przez około pół minuty, po czym Czajnik poleciał. Wanda po dłuższej chwili weszła do budki, wyszukała jeszcze jakieś resztki i dokarmiała największe żarłoki. Niektóre już nawet częstowały się same.
O 18.27 weszła na próg i dwie minuty później poleciała.
-
"Serce bez marzeń jest jak ptak bez skrzydeł." /Suzy Kassem/
The following user(s) said Thank You
anika
2026-05-13 18:16:03
Czartusia
2026-05-13 17:47:35
Kysza 09
2026-05-13 17:50:58
radan
2026-05-13 18:20:40
IzaEs
2026-05-13 17:53:17
Fryckowa2008
2026-05-13 18:17:29
evanelina
2026-05-13 17:58:41
Moderators: dziuniek, Ciuciek
Time to create page: 0.338 seconds





