Wg mnie nie było wcale tragicznie, do dzióbka coś tam trafiło, samicy wcale nie idzie najgorzej, a i maluch chyba ciut silniejszy, niż przy pierwszej próbie karmienia ok. 12.57 bodajże, wtedy padał zupełnie.
Kiwaczki już tak mają, że z trudem utrzymują głowę w pionie lub przewracają się na plecy lub ustawiają się tyłem do karmicielki. Będzie dobrze, maluch się wzmocni, samica doszkoli. A tak w ogóle to przez pierwszą dobę pisklę nie musi nic jeść, korzysta jeszcze z zapasów z jajka
To teraz wrzucę link z czymś, co widziałam już sporo wcześniej. Co myślicie o tym jajku po lewej (obecny pisklak widoczny po prawej)? https://zapodaj.net/plik-gUEOCq6FDU
Mama nie ogarnia, że to już przed chwilą próbowała wsadzić małego do skorupki ;) czekamy aż Veolio zobaczy potomka i może wyjaśni Bosej co się wydarzyło 😅