Przeglądając FORUM musisz zdawać sobie sprawę z faktu, że możesz natrafić na mało estetyczne lub drastyczne treści.
Z tego też powodu przeglądanie FORUM przez dzieci powinno odbywać się w obecności osoby dorosłej.
Sokół wędrowny - PGE EC Lublin - 2026

MantaSokół wędrowny - PGE EC Lublin - 2026
2026-05-08 09:31 · 2026-05-09 22:53
#322618 przez Manta

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

przyroda, ludzie
Więcej
  • Posty 2615
  • Otrzymane podziękowania 41539
Kiedy włączyłam podgląd, Wanda  spała na progu. Przed piątą weszła do dzieci, poprzytulała je, sprawdziła, czy wszystko dobrze.
O 5:04 przyleciał na koniec barierki nieco zmoknięty Czajnik. Z progu wymienił z Wanda parę uwag i odleciał łukiem za komin. film

O 5:20 przybył ze śniadaniem. Wanda wyskoczyła, łup przejęła, zajęła się karmieniem, a Czajnik siedział na końcu barierki. W pewnym momencie wystraszył się, bo nagle Wanda machnęła skrzydłem. Zaraz o 5:34 poleciał. Wanda za chwilę skończyła karmić. Wyszła na próg. film
O 5:37 zaśpiewała i poleciała, a zaraz na podeście wylądował Czajnik z następną świeżą ptaszyną. Wanda wylądowała zaraz za nim, wskoczyła do środka, a on ponownie zasiadł na końcu barierki. Maluchy jadły, Czajnik siedział, Wanda zachęcała do kolejnych kęsów, ale dzieci miały już dość. Jednemu z nich Wanda podała kawałek ze szpaczym dziobem i mały długo nie mógł sobie poradzić z tym kęsem. Machał biedny głową na wszystkie strony, aż się zmęczył i siedział nieruchomo. Potem znowu zaczął machać głową i w końcu wole sobie ułożył.
Czajnik  poleciał o 5:51 i już za minutę był z powrotem z kolejnym szpakiem!
Tym razem z pewnością był to posiłek dla Wandy - ona tak to właśnie zrozumiała, bo łup odebrała i poleciała.
Czajnik został na progu, potem obrócił się przodem do świata i obserwował.
powyższe wydarzenia na filmie

O szóstej przeszedł na koniec barierki, a za dwie minuty przybyła Wanda. Siedzieli tak dość długo: ona na progu z odwróconą głową, on na końcu poręczy. film
O 6:15  Wanda zagadała do niego przeciągle, on przyjął komunikat i poleciał.

O 6:45 przybył z następnym  posiłkiem - był to mały fragment dużego łupu, ale wyglądał świeżo. Wanda przejęła zrobiła rundkę po okolicy, wróciła i zaczęła karmić. A Czajnik wciąż czuwał na końcu barierki - taki tatuś się w nim obudził 🙃
Wanda poleciała o 7:10, Czajnik w kilka minut później.
powyższe na filmie

Wanda wróciła o 7:18 - wycierała dziób o poręcz, otrzepywała się.
O 7:22 zasiadła na progu na dłużej. Dzieci spały i ona też - z głową w piórach. 
Jakiś czas po dziewiątej zaczęła się budzić, przeciągać, obróciła się tyłem do budki. A dzieci chyba już głodne się zrobiły, bo popiskują.
BożkaSokół wędrowny - PGE EC Lublin - 2026
2026-05-08 23:45 · 2026-05-09 23:54
#322649 przez Bożka

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

podróże, przyroda, natura, od 2019 roku podglądanie gniazd bocianów i sokołów (szczególnie jest mi bliskie w Lublinie na Wrotkowie), piesze przechadzki po Poleskim Parku Krajobrazowym, no i muzyka
Więcej
  • Posty 956
  • Otrzymane podziękowania 17360
O 9.46 Wanda poleciała, po trzech minutach wróciła, a o 10.36 znów odleciała.
Wróciła o 10.10 z łupem, chyba następnym szpakiem. Dzieci chętnie jadły i łup w ciągu kwadransa zniknął.
 
Ten obrazek jest ukryty dla gości.
Proszę zalogować się lub zarejestrować, aby go zobaczyć.


O 10.26 Wanda znów gdzieś wybyła.

Gdy ponownie otworzyłam podgląd około 12.20, trafiłam na karmienie - Wanda dzieliła między maluchy duży łup. Wszystkie jadły,
 
Ten obrazek jest ukryty dla gości.
Proszę zalogować się lub zarejestrować, aby go zobaczyć.


potem jeden zrezygnował, a po nim następny. O 12.38 nie było już żadnego chętnego, więc Wanda karmienie zakończyła, dużą część łupu wyniosła i odleciała. Zobaczyłam wtedy, że w budce leży jeszcze jeden duży, jeszcze nie napoczęty łup   (nie wiem, kto go do budki dostarczył).

O 12.40 widać było w oddali lot i za chwilę Wanda wylądowała na poręczy z tym, co przed dwoma minutami wyniosła.
 
Ten obrazek jest ukryty dla gości.
Proszę zalogować się lub zarejestrować, aby go zobaczyć.


Postała, poprzekładała łup ze szponów do dzioba i z powrotem i po dwóch minutach z nim odleciała.
Wróciła, już na pusto, o 12.44 na koniec barierki; stała, czyściła szpony, drzemała.
  • "Serce bez marzeń jest jak ptak bez skrzydeł." /Suzy Kassem/
BożkaSokół wędrowny - PGE EC Lublin - 2026
2026-05-09 00:06 · 2026-05-10 00:10
#322651 przez Bożka

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

podróże, przyroda, natura, od 2019 roku podglądanie gniazd bocianów i sokołów (szczególnie jest mi bliskie w Lublinie na Wrotkowie), piesze przechadzki po Poleskim Parku Krajobrazowym, no i muzyka
Więcej
  • Posty 956
  • Otrzymane podziękowania 17360
O 13.03 Wanda weszła do budki, przysunęła leżący łup bliżej maluchów i zaczęła znów karmić  . Jadł jeden, drugi się przyglądał. Później i on dołączył, ale tylko na chwilę.
 
Ten obrazek jest ukryty dla gości.
Proszę zalogować się lub zarejestrować, aby go zobaczyć.


Po około pięciu minutach Wanda oskubała resztę łupu i z nią odleciała. Wróciła po dziesięciu minutach, dyżurowała na poręczy. 
O 13.44 weszła do budki, zrobiła obchód i pobyła blisko dzieci, trochę czyszcząc pióra, trochę drzemiąc.
O 14.29 wyszła na poręcz, coś zauważyła i odleciała; póżniej kilka razy odlatywała i wracała.

Kiedy przyleciała o 16.16, za chwilę na próg wpadł Czajnik z dużą dostawą, Wanda wskoczyła do budki, łup przejęła, przesunęła bliżej dzieci i znów zaczęło się karmienie. Najpierw chętnych było dwoje, potem dołączyła reszta, łup został rozdysponowany.
 
Ten obrazek jest ukryty dla gości.
Proszę zalogować się lub zarejestrować, aby go zobaczyć.


O 16.49 Wanda odleciała, zatoczyła łuk i wróciła pod komin. Przed budkę przyleciała o 17.28, pobyła trochę w środku, a potem znów dwa razy odlatywała.

O 18.28 przyleciała z dużą częścią tego łupu, który wcześniej wyniosła. Dzieci nawet za bardzo się nie ruszyły, ale potem zaczęły dołączać i jeść.
 
Ten obrazek jest ukryty dla gości.
Proszę zalogować się lub zarejestrować, aby go zobaczyć.


Uczta trwała do 18.53, niektórzy zawodnicy polegli w boju  . Wanda zaraz potem odleciała z resztą skrzydła.
  • "Serce bez marzeń jest jak ptak bez skrzydeł." /Suzy Kassem/
BożkaSokół wędrowny - PGE EC Lublin - 2026
2026-05-09 00:26 · 2026-05-10 00:25
#322652 przez Bożka

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

podróże, przyroda, natura, od 2019 roku podglądanie gniazd bocianów i sokołów (szczególnie jest mi bliskie w Lublinie na Wrotkowie), piesze przechadzki po Poleskim Parku Krajobrazowym, no i muzyka
Więcej
  • Posty 956
  • Otrzymane podziękowania 17360
A już o 19.02 na poręczy przed wejściem zameldował się Czajnik ... z wielkim łupem. Z trudem wtargał go na próg, łup przeważył i pociągnął samczyka do budki  . Czajnik najpierw przemieszczał się z nim po budce,
 
Ten obrazek jest ukryty dla gości.
Proszę zalogować się lub zarejestrować, aby go zobaczyć.


podskubywał, potem przeciągnął bliżej dzieci i zaczął zachęcać do jedzenia. Chętnych nie było (przecież dopiero co najadły się do syta), w koncu jeden maluch skusił się na kęs od taty. Czajnik przeciągnął więc łup z powrotem na środek budki i ... sam zaczął zajadać.
W międzyczasie, dwie minuty od przylotu samczyka, przyleciała Wanda na koniec belki. Zaraz zajrzała, co tam tatuś działa w budce, ale wspaniałomyślnie nie interweniowała, tylko wróciła na swoje miejsce.
Ale za to, gdy samczyk po kilku minutach z wielkką częścią łupu odleciał, pognała za nim  .

O 19.11 wrócił tatuś na koniec barierki, dość długo czyścił dziób, potem obserwował kogoś w górze. Ale, jak tylko Wanda przeleciała mu tuż nad głową,
 
Ten obrazek jest ukryty dla gości.
Proszę zalogować się lub zarejestrować, aby go zobaczyć.


zaraz wpadł do budki, złapał jakiś ogryzek spod dzieci (że niby sprząta  ) i z nim odleciał (19.15).
Kolacja od Czajnika 

Dosłownie za moment na końcu barierki wylądowała Wanda. O 20.12 znów poleciała, a minutę później wróciła z niewielkim łupem na kolację. Pora dość późna, a dzieci raczej niegłodne, jednak powoli trochę pojadły.
 
Ten obrazek jest ukryty dla gości.
Proszę zalogować się lub zarejestrować, aby go zobaczyć.


Małą resztkę łupu mama wyniosła o 20.28, po trzech minutach wróciła na koniec poręczy, a o 20.41 przeniosła się na próg, już na noc.
 
  • "Serce bez marzeń jest jak ptak bez skrzydeł." /Suzy Kassem/
MantaSokół wędrowny - PGE EC Lublin - 2026
2026-05-09 10:22 · 2026-05-09 22:57
#322658 przez Manta

Please Zaloguj or Zarejestruj się to join the conversation.

przyroda, ludzie
Więcej
  • Posty 2615
  • Otrzymane podziękowania 41539
Po wczorajszym rozpasaniu dziś poranek nieco mniej obfity.

Wanda wczesnym rankiem spała z głową w piórach, o 4:13 obudziła się i poleciała. 
Wróciła o 4:30 i jeszcze trochę podsypiała na poręczy.
A jeden z maluchów wystrzelił pocisk za okno 🙃 film  

O 4:45 Czajnik przyniósł na śniadanie szpaka. Stanął z  nim na końcu barierki, Wanda odebrała, on pobiegł za budkę, zaraz poleciał.
Samiczka trochę łup skubnęła, pobalansowała z nim na poręczy, odleciała i zaraz wróciła podać go dzieciom. Zjadły szpaka w niespełna kwadrans, wrzeszcząc przy tym i wyrywając mamie kęsy z dzioba (przynajmniej na początku). film

Potem Wanda jeszcze spała na podeście, robiła sobie przebieżki, spacerowała po poręczy i zaglądała do gniazda. Poskubała resztkę, którą wyszukała w wyściółce, podała dzieciom pojedyncze kęsy.
Za jakiś czas zaczęła się odzywać przeciągle, wołała pewnie do Czajnika, że czas na kolejne danie.
Nie zjawiał się, więc sama o 8:13 poleciała i przyniosła za chwilę dużą  i całkiem soczystą resztkę, być może pozostałą po wczorajszej kolacji od Czajnika.
Karmiła długo, maluchy były głośne i łapczywe. Koło 8:50 Wanda jeszcze sama kończyła posiłek, zaraz wyszła na próg i z poręczy o 8:53 poleciała. film
Moderatorzy: dziuniekCiuciek
Czas generowania strony: 0.446 s.
Zasilane przez Forum Kunena